Robi się ze mnie niezłe kursko domowe - cieszą mnie eksperymenty w kuchni. Zawsze byłam w tej dziedzinie kompletnym beztalenciem. Dlatego tym bardziej jestem zadowolona z faktu, że pierwsze w moim życiu muffiny, które sama upiekłam (!) nie tylko nie okazały się trujące, śmiercionośne czy też zwyczajnie niezjadliwe, ale nawet powiedziałabym, że spotkały się z bardzo entuzjastycznym przyjęciem! :) Zniknęły w mgnieniu oka. Zostały mi tylko zdjęcia i lekkie wspomnienie smaku bananów z karmelem na języku.




Dalsza część posta zawiera dużą ilość zdjęć mojego kota - oglądacie więc na własną odpowiedzialność ;) Dawno nie robiłam mu (a właściwie “jej”, bo to kotka) zdjęć, musiałam więc odbić sobie dzisiaj za wszystkie czasy. No i powiedzcie mi kiedy te koty tak rosną? Dopiero był zabawną, puchatą kuleczką - teraz to ogromny, podły niewdzięcznik :)







Kategoria: digital Tagi: kot, małka, nikon d80
Zapisz wpis/bookmark this post: del.icio.us, ma.gnolia, stumbleupon, technorati, google, wykop
komentarze
| ola | 5:03 po południu (07.21.11) kto wie, może jakaś daleka rodzina ;) |
| ebony | 3:52 przed południem (07.22.11) z wielką przyjemnością oglądam kotkę. jest średnich rozmiarów, uwierz mi. ma też kobiecy wdzięk, nie to co moje dzikie Rysie i jeszcze większy, tęższy Manio. kura domowa + kot = ja :) z wielką przyjemnością. muffinki mają dobrą konsystencję z tego co widzę, także kolejnych sukcesów życzymy myślę :) |
Skomentuj
Jeżeli twój komentarz nie pojawi się, nie denerwuj się:)
Prawdopodobnie mój plugin antyspamowy ma zły dzień i wysłał go do poczekalni:)





Twoja kotka to kopia xero mojej! ;]